Wielu nurków uczących się frog kicka bardzo szybko wpada w tę samą pułapkę: skoro technika ma generować napęd, to mocniejsze kopnięcie powinno dawać lepszy efekt.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to logiczne. Większa siła oznacza większy ciąg, a większy ciąg powinien pozwalać płynąć szybciej i skuteczniej.
Problem polega na tym, że pod wodą nadmiar siły bardzo często zaczyna działać przeciwko nurkowi.
I właśnie dlatego agresywny frog kick często okazuje się mniej efektywny niż spokojny, kontrolowany ruch.
To jeden z najciekawszych paradoksów biomechaniki nurkowania:
im bardziej próbujesz „pokonać wodę”, tym częściej zaczynasz z nią przegrywać.
Początkujący nurek bardzo często wykonuje frog kick z dużą amplitudą i dużą dynamiką. Ruch jest szeroki, mocny i szybki. Problem w tym, że ciało pod wodą nie działa jak sztywna maszyna. Każda energia wygenerowana przez płetwy przenosi się na cały układ:
- biodra,
- kręgosłup,
- barki,
- butle,
- skrzydło,
- pozycję całego ciała.
Jeśli kopnięcie jest zbyt agresywne, bardzo szybko zaczynają pojawiać się skutki uboczne:
- destabilizacja trymu,
- nadmierne kołysanie ciała,
- większy opór,
- utrata glide,
- konieczność kolejnych korekt.
I właśnie wtedy pojawia się coś, czego wielu nurków początkowo nie rozumie:
więcej siły nie zawsze daje więcej ruchu do przodu.
Część energii zaczyna być tracona na:
- destabilizację pozycji,
- ruch boczny,
- niepotrzebne rotacje,
- walkę z własnym sprzętem,
- korekty po kopnięciu.
W efekcie agresywny frog kick bardzo często wygląda mocno, ale działa gorzej niż spokojniejsza, bardziej ekonomiczna technika.
Doświadczeni nurkowie zaczynają rozumieć, że prawdziwa efektywność nie polega na generowaniu maksymalnej siły. Polega na wygenerowaniu dokładnie takiej ilości energii, jaka jest potrzebna do utrzymania płynnego ruchu.
Dlatego dobry frog kick:
- nie jest gwałtowny,
- nie szarpie wodą,
- nie destabilizuje ciała,
- nie wymaga ciągłego „dokopywania”.
Jest rytmiczny, kontrolowany i podporządkowany glide.
I właśnie glide bardzo szybko obnaża agresywną technikę.
Jeśli po kopnięciu:
- ciało zaczyna „hamować”,
- trym się rozpada,
- pojawia się kołysanie,
- trzeba natychmiast wykonywać kolejne ruchy,
to zazwyczaj oznacza, że energia została wykorzystana nieefektywnie.
Dobrze wykonany frog kick powinien generować spokojny, stabilny poślizg przez wodę. To właśnie wtedy ruch staje się ekonomiczny.
Bardzo dobrze widać to w środowiskach overhead. W jaskiniach i wrakach agresywny frog kick szybko zaczyna mieć konsekwencje:
- wzbijanie osadu,
- destabilizacja pozycji,
- większe zmęczenie,
- utrata kontroli przestrzeni,
- chaos ruchu.
Dlatego doświadczeni nurkowie overhead bardzo często poruszają się zaskakująco spokojnie. Ich frog kick jest krótszy, bardziej kompaktowy i znacznie mniej „siłowy”, niż wielu początkujących się spodziewa.
To nie brak mocy.
To lepsze wykorzystanie biomechaniki.
W praktyce dobry frog kick zaczyna się nie od nóg, ale od:
- stabilnego środka ciała,
- kontroli bioder,
- odpowiedniego rytmu,
- hydrodynamicznej pozycji,
- świadomego wykorzystania glide.
Im lepiej działa cały układ, tym mniej agresji potrzeba w samym ruchu płetw.
Co ciekawe, wielu bardzo doświadczonych nurków z czasem zaczyna wręcz „uspokajać” swoją technikę. Ruchy stają się:
- mniejsze,
- bardziej precyzyjne,
- spokojniejsze,
- płynniejsze.
I właśnie wtedy często pojawia się największa efektywność.
Bo pod wodą siła bardzo rzadko jest rozwiązaniem sama w sobie.
Najczęściej rozwiązaniem jest kontrola.
I być może właśnie dlatego najlepsi nurkowie nie wyglądają pod wodą jak osoby walczące z wodą.
Wyglądają tak, jakby współpracowali z nią przy każdym ruchu.